Słowa pożegnalne wygłoszone przez Zbyszka Skierskiego 11 lipca 2025 na uroczystości pogrzebowej, przygotowane wspólnie z Anką Okopińską i Arturem Paszczakiem.
Zdjęcie: Piotr Nowak / PAP
Są tacy ludzie, po których odejściu pozostaje pustka – wyrwa, której nie da się wypełnić. Mówimy wtedy, że byli „niezastąpieni”. Takich osób nie ma wiele. Większość z nas może zniknąć z dnia na dzień – a życie potoczy się dalej, jakby nic się nie stało. Ale gdy odchodzi ktoś naprawdę wyjątkowy, wszyscy – choćby na chwilę – czują, że świat stracił coś istotnego.
Krysia była właśnie kimś takim.
W tej pustce, która po niej została, próbujemy dziś postawić pomnik – nie z kamienia, lecz z pamięci, z wdzięczności i szacunku. I nie jest to tylko symboliczny gest. Bo Krysia sama była jak pomnik – nie w sensie pompatycznym, ale przez to, kim była jako człowiek. Może to zabrzmi zaskakująco wobec jej drobnej sylwetki i delikatnego głosu, ale każdy, kto ją znał, wiedział, ile siły i charakteru kryło się w tej niepozornej postaci.
Miała w sobie hart ducha, nieustępliwość i niezłomne przywiązanie do wartości, których nigdy nie zdradziła. Potrafiła ich bronić z odwagą i spokojną determinacją – a to budziło szacunek nawet u tych, którzy się z nią nie zgadzali. Te cechy prowadziły ją także przez najtrudniejsze górskie ścieżki.
To właśnie Krysia wraz z Anką Czerwińską stworzyły zespół wspinaczkowy, który przełamał stagnację w kobiecym taternictwie, przechodząc m.in. direttissimy Kazalnicy Mięguszowieckiej i Małego Młynarza, a zimą — filar Ganku.
Brały udział w wyprawie polsko-pakistańskiej, która w 1979 roku wytyczyła nową drogę na Rakaposhi (7788 m). Wielkim sukcesem było wejście na szczyt dokonane w samodzielnym kobiecym zespole.
W Alpach przeszły północny filar Les Droites, drogę Major na wschodniej ścianie Mont Blanc oraz drogę Schmidów na północnej ścianie Matterhornu. W 1978 roku wspólnie z Wandą Rutkiewicz i Ireną Kęsą, dokonały pierwszego zimowego przejścia północnej ściany Matterhornu w kobiecym zespole – wyczyn bez precedensu w skali światowej.
W 1983 roku zorganizowały dwuosobową wyprawę na Broad Peak (8051 m), podczas której Krystyna stanęła na wierzchołku jako pierwsza kobieta w historii, a Anka dotarła do Rocky Summit. Dwa lata później wraz z Wandą Rutkiewicz zdobyły Nanga Parbat (8125 m) jako pierwszy samodzielny zespół kobiecy. W 1986 roku, podczas wyprawy kierowanej przez Janusza Majera, Krystyna i Anka osiągnęły wraz z nim wysokość 8200 m na K2, wspinając się supertrudną drogą Magic Line.
W naszym środowisku Krysia była legendą. Od Tatr, przez Alpy, po najwyższe góry świata – jej droga była imponująca i inspirująca. Ale dziś najważniejszy wydaje się nie rozmiar tych sukcesów, lecz to, jakim człowiekiem pozostała na tej drodze.
Krysia zawsze zachowywała się jak trzeba. Tak właśnie wspominają ją ci, którzy razem z nią wspinali się w ścianach i szli z nią przez śniegi i lody. Można było na niej polegać bez zastrzeżeń. Przypomnijmy sobie choćby tę akcję na Gaszerbrumie II, gdy zrezygnowała ze zdobycia szczytu, by pomóc kapitanowi Malikowi bezpiecznie zejść do bazy. Powiedziała tylko: „Uznałam, że tak należało”.
Bez rozgłosu, bez auto promocji. Taka właśnie była.
Być może dlatego nie stała się nigdy postacią pierwszych stron gazet, jak inne gwiazdy alpinizmu. Ale ona tego nie potrzebowała. Była wierna sobie – i to było w niej godne najwyższego uznania.
Słuchała ludzi z uwagą i życzliwością. Szybko zjednywała sobie serca, ale zawsze potrafiła mieć swoje zdanie. I kiedy trzeba było, potrafiła powiedzieć trudną prawdę – z godnością, ale bez owijania w bawełnę. Była twarda, ale nigdy zimna. Pryncypialna, ale nie sztywna.
Taką ją zapamiętamy – drobną, wielką postać, stojącą trochę z boku, z łagodnym uśmiechem na twarzy i ludzką dobrocią w sercu.
Żegnaj, Krysiu.
Dziękujemy Ci za wszystko.
Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy z dnia 4 lipca 2025 roku, za zasługi w krzewieniu sportów wysokogórskich i rozsławianiu imienia Polski na świecie Krystyna Palmowska została pośmiertnie odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.