Bartłomiej Tofel
W klubie od 2007 roku
Zainteresowania:
- Turystyka
- Taternictwo zimowe
- Alpinizm
- Himalaizm
- Kom. 503036277
Trochę o sobie...
Bartłomieja Tofla (ur. 11/11/1983, zm. 05/12/2043) wspomina Krzysztof Świecuch:
"Dla Bartka wszystko zaczyna się od licealnego wyjazdu w Beskidy i ambitnego planu robienia 6km dziennie z workami na plecach. Planu nie udaje się zrealizować z powodu obecności w pobliżu kobiecych dystraktorów, taniego wina ("Bieszczadzki Miś") i innych karalnych prawnie przyjemności. Na dobre góry chwytają go dopiero rok później, w Bieszczadach. Nieograniczonym horyzontem. Legendą UPA. Zagubionymi w wąskich dolinkach osadami smolarzy. Nowym Łupkowem.
Los, w przeciwieństwie do rodziny, chce, że zaraz po maturze wyrusza wraz z Tymonem stopem do Turcji. I gdzieś pomiędzy turkusowymi wodami Bosforu, a lapisowymi wodami Morza Egejskiego w Assos chwytają go podróże. Spanie po rowach. Wciąganie byle-jakiego-byle-tańszego żarcia. Wpychanie się obcym ludziom do samochodu.
Zaczyna się wspinać. Właśnie uświadomił sobie, iż na niektóre szczyty inne drogi, poza wspinaczkowymi, nie istnieją. Nie interesuje go wspinanie dla trudności, choć ambicja czasem się w odzywa i przyprawia go o liczne załamania nerwowe, kiedy konfrontuje ją ze swym poziomem sportowym i brakiem jakiejkolwiek ochoty na systematyczny trening. Ataki, na szczęście, trwają krótko.
Odwiedza Kaukaz, Góry Alborz, Zagros, Góry Półwyspu Synaj i Góry Świętokrzyskie, lecz aż do śmierci najbardziej kocha Karpaty Wschodnie.
Nie pozwala sobie na omijanie zdrożnych rozrywek. Jeżdżenia po nocy stopem w Iranie. Prób zdobycia Kazbeku w malezyjskich "bojówkach". Podglądania "wojny domowej" w Libanie. Spacerów po wyimaginowanych polach minowych w Górskim Karabachu. Czasem czyta książki.
W dwudzieste piąte urodziny bardzo przypada mu do gustu otwieranie zakarpackiego dnia ćwiarteczką czystej zagryzanej makrelą oraz wędzonym serem.
W tym okresie często bywa bezrobotny ("podejmę się każdej pracy") i bezdomny. Pomieszkuje po kątach u życzliwych znajomych. Ma za sobą 7 lat studiów, licencjat z antropologii kulturowej i rzuconą na 5-tym roku psychologię. Jego cały dobytek stanowią cztery plecaki, dwie pary butów i masa książek. W Krakowie zaczepia się na wykopaliskach archeologicznych, gdzie odpowiada za przerzucanie gruzu i tworzenie dokumentacji fotograficznej. Czeka na wyjazd. Kierunek ma zawsze ten sam - Wschód - nawet, gdy droga zdaje się wieść na zachód.
Latem 2009 roku wyrusza do Afganistanu. Celem jest Korytarz Wachański oraz dziewicze szczyty Małego Pamiru. Droga jest uciążliwa - nikt nie zna ludzkich języków, za to wszyscy domagają się dolarów. Można poruszać się tylko konno, pieszo lub oślo, co też Bartek czyni. Po 37 dniach dociera do Doliny Tegerman Su - 'końca Afganistanu'. Dalej iść się nie da - drogę zagradzają karabinowe kule chińskiej strefy wojskowej. Wraca. W południowym Badachszanie odpycha pokusę przedostania się do Nuristanu i przez przełęcz Andżoman schodzi do Doliny Pandższiru.
We wrześniu, kiedy na pierwszy rzut oka zaczynają go brać za Afgańczyka, wyczerpany wraca do kraju. Towarzyszą mu spuchnięte stopy, niesforna broda oraz kolejne, zuchwałe plany.
Zimą 2010 roku próbuje zdobyć syberyjską Biełuchę, ale lokalne bóstwa nie są mu przychylne. Wyjazd wspomina jednak jako bardzo udany za sprawą poznanego na miejscu niezwykłego człowieka - Wołodii.
Z końcem czerwca 2010 na czele 14 osobowej wyprawy ponownie wyjeżdża do Afganistanu. Wzorem polskich wypraw z lat 70. niezbędny ekwipunek wiozą lądem. Tona sprzętu na pokładzie dwóch dżipów dociera do górskich podnóży 16 lipca. Dzień później karawana przypominająca tatarską hordę wyrusza na Wschód.
Baza wyprawy zostaje założona na wysokości około 4400 metrów pod czołem lodowca ochrzczonego później mianem Lodowca Polaków. W czasie trwającej 2 tygodnie akcji górskiej uczestnicy ekspedycji zdobywają 8 dziewiczych wierzchołków. Gdy 7 sierpnia ostatni alpiniści wyruszają na zachód z karawaną powrotną Bartek zostaje w górach sam na sam ze swoim koniem o imieniu "Malaria" i kontynuuje eksploracje wschodnich rubieży Korytarza Wachańskiego.
Do kraju wraca zakurzony i zarośnięty w połowie września i przez całą jesień zastanawia się co dalej robić ze swoim życiem.
Zima 2011 roku jest przełemowa..."
Z książki "Krople, czyli wspomnienia czasów minionych" Krzysztofa Świecucha (Kraków 2049, Zysk i S-ka)
Bartek Tofel Portfolio - szpan i lans
Bazar zdjęć - sklep z fotografiami z wypraw i wyjazdów
Afganistan 2010 - wyprawa w góry Korytarza Wachańskiego
Biełucha 2010 - próba zimowego wejścia
Mountain Unity - informacje o Korytarzu Wachańskim
Bartłomieja Tofla (ur. 11/11/1983, zm. 05/12/2043) wspomina Krzysztof Świecuch:
"Dla Bartka wszystko zaczyna się od licealnego wyjazdu w Beskidy i ambitnego planu robienia 6km dziennie z workami na plecach. Planu nie udaje się zrealizować z powodu obecności w pobliżu kobiecych dystraktorów, taniego wina ("Bieszczadzki Miś") i innych karalnych prawnie przyjemności. Na dobre góry chwytają go dopiero rok później, w Bieszczadach. Nieograniczonym horyzontem. Legendą UPA. Zagubionymi w wąskich dolinkach osadami smolarzy. Nowym Łupkowem.
Los, w przeciwieństwie do rodziny, chce, że zaraz po maturze wyrusza wraz z Tymonem stopem do Turcji. I gdzieś pomiędzy turkusowymi wodami Bosforu, a lapisowymi wodami Morza Egejskiego w Assos chwytają go podróże. Spanie po rowach. Wciąganie byle-jakiego-byle-tańszego żarcia. Wpychanie się obcym ludziom do samochodu.
Zaczyna się wspinać. Właśnie uświadomił sobie, iż na niektóre szczyty inne drogi, poza wspinaczkowymi, nie istnieją. Nie interesuje go wspinanie dla trudności, choć ambicja czasem się w odzywa i przyprawia go o liczne załamania nerwowe, kiedy konfrontuje ją ze swym poziomem sportowym i brakiem jakiejkolwiek ochoty na systematyczny trening. Ataki, na szczęście, trwają krótko.
Odwiedza Kaukaz, Góry Alborz, Zagros, Góry Półwyspu Synaj i Góry Świętokrzyskie, lecz aż do śmierci najbardziej kocha Karpaty Wschodnie.
Nie pozwala sobie na omijanie zdrożnych rozrywek. Jeżdżenia po nocy stopem w Iranie. Prób zdobycia Kazbeku w malezyjskich "bojówkach". Podglądania "wojny domowej" w Libanie. Spacerów po wyimaginowanych polach minowych w Górskim Karabachu. Czasem czyta książki.
W dwudzieste piąte urodziny bardzo przypada mu do gustu otwieranie zakarpackiego dnia ćwiarteczką czystej zagryzanej makrelą oraz wędzonym serem.
W tym okresie często bywa bezrobotny ("podejmę się każdej pracy") i bezdomny. Pomieszkuje po kątach u życzliwych znajomych. Ma za sobą 7 lat studiów, licencjat z antropologii kulturowej i rzuconą na 5-tym roku psychologię. Jego cały dobytek stanowią cztery plecaki, dwie pary butów i masa książek. W Krakowie zaczepia się na wykopaliskach archeologicznych, gdzie odpowiada za przerzucanie gruzu i tworzenie dokumentacji fotograficznej. Czeka na wyjazd. Kierunek ma zawsze ten sam - Wschód - nawet, gdy droga zdaje się wieść na zachód.
Latem 2009 roku wyrusza do Afganistanu. Celem jest Korytarz Wachański oraz dziewicze szczyty Małego Pamiru. Droga jest uciążliwa - nikt nie zna ludzkich języków, za to wszyscy domagają się dolarów. Można poruszać się tylko konno, pieszo lub oślo, co też Bartek czyni. Po 37 dniach dociera do Doliny Tegerman Su - 'końca Afganistanu'. Dalej iść się nie da - drogę zagradzają karabinowe kule chińskiej strefy wojskowej. Wraca. W południowym Badachszanie odpycha pokusę przedostania się do Nuristanu i przez przełęcz Andżoman schodzi do Doliny Pandższiru.
We wrześniu, kiedy na pierwszy rzut oka zaczynają go brać za Afgańczyka, wyczerpany wraca do kraju. Towarzyszą mu spuchnięte stopy, niesforna broda oraz kolejne, zuchwałe plany.
Zimą 2010 roku próbuje zdobyć syberyjską Biełuchę, ale lokalne bóstwa nie są mu przychylne. Wyjazd wspomina jednak jako bardzo udany za sprawą poznanego na miejscu niezwykłego człowieka - Wołodii.
Z końcem czerwca 2010 na czele 14 osobowej wyprawy ponownie wyjeżdża do Afganistanu. Wzorem polskich wypraw z lat 70. niezbędny ekwipunek wiozą lądem. Tona sprzętu na pokładzie dwóch dżipów dociera do górskich podnóży 16 lipca. Dzień później karawana przypominająca tatarską hordę wyrusza na Wschód.
Baza wyprawy zostaje założona na wysokości około 4400 metrów pod czołem lodowca ochrzczonego później mianem Lodowca Polaków. W czasie trwającej 2 tygodnie akcji górskiej uczestnicy ekspedycji zdobywają 8 dziewiczych wierzchołków. Gdy 7 sierpnia ostatni alpiniści wyruszają na zachód z karawaną powrotną Bartek zostaje w górach sam na sam ze swoim koniem o imieniu "Malaria" i kontynuuje eksploracje wschodnich rubieży Korytarza Wachańskiego.
Do kraju wraca zakurzony i zarośnięty w połowie września i przez całą jesień zastanawia się co dalej robić ze swoim życiem.
Zima 2011 roku jest przełemowa..."
Z książki "Krople, czyli wspomnienia czasów minionych" Krzysztofa Świecucha (Kraków 2049, Zysk i S-ka)
Bartek Tofel Portfolio - szpan i lans
Bazar zdjęć - sklep z fotografiami z wypraw i wyjazdów
Afganistan 2010 - wyprawa w góry Korytarza Wachańskiego
Biełucha 2010 - próba zimowego wejścia
Mountain Unity - informacje o Korytarzu Wachańskim










