BIEŻĄCE
- Zawody i piknik wspinaczkowy KW Warszawa i Szkoły "W pionie"!
23-01-2012 - "Szpej się tanio!" - Nowa akcja promocyjna we współpracy z HiMountain
02-02-2012 - Swietne przejście Marcina Księżaka i Janka Kuczery na Łomnicy
01-02-2012 - AZERO 19 - sprawdzajcie skrzynki pocztowe!
23-01-2012 - Dofinansowania za rok 2011
09-01-2012
KOMUNIKATY
- OBÓZ ZIMOWY W DOL MIEGUSZOWIECKIEJ - ZMIANA TERMINU + FORMULARZ
26-01-2012 - SPOTKANIE SKITUROWE KWW
08-11-2011 - Pierwsza Pomoc w górach (KURS)
20-10-2011 - Spotkanie Zarządu Klubu
29-11-2010 - Konkurs na koszulkę - finał
27-05-2010
BĘDZIE
DONIESIENIA Z K2
Marcin Miotk donosi prosto z bazy pod K2
19 lipiec - planowany atak szczytowy
Po analizie prognozy pogody zdecydowałem się, że wezmę udział w ataku szczytowym, którego kulminacja będzie miała miejsce 24/25/26 lipiec. W bazie trwają dyskusje, ludzie ważą za i przeciw takiej decyzji. Teraz nadszedł czas regeneracji w bazie, uzupełniania płynów. Myślcie pozytywnie i trzymajcie kciuki!
18 lipiec - smutny dzień
Dzisiaj do bazy powróciła reszta wspinaczy z obozu trzeciego. Wszyscy tym bardziej się cieszymy, że na sąsiedniej drodze na K2 - żebrze Abruzzich doszło do śmiertelnego zdarzenia - w obozie 2 w namiocie znaleziono ciało bułgarskiego wspinacza. Strasznie dziwna i niespodziewana śmierć - prawdopodobnie zasnął/zasłabł w namiocie z powodu jednej z wielu chorób wysokogórskich i się nie obudził. Strasznie to nas przybiło i jeszcze bardziej uświadomiło, że nie tylko lawiny i upadki z wysokości stanowią tutaj niebezpieczeństwo. Często z opisu wyprawy czy zdjęć może wydawać się, że jesteśmy na jakiś wakacjach w Alpach. W rzeczywistości jest 10 razy trudniej i niebezpieczniej, niż się wydaje. Po prostu po co dramatyzować relacje i denerwować bliskich, którzy i tak bez tego zdają poważny egzamin tolerancji dla swoich partnerów życiowych.
17 lipiec - zejście do bazy
Pobudka w obozie 3 nie należała do przyjemności. Zimna noc (tak , tak my też mamy tutaj swoje 35 stopni jak w Polsce) zakończyła się gwałtownym opadem szronu na nasze twarze i śpiwory - wystarczyło tylko trochę porannego słońca. Leniwie zabraliśmy się za gotowanie kaszek i różnych płynów na śniadanie. W południe uznałem, że dwie noce na 7000m wystarczą dla mojej aklimatyzacji i postanowiłem zejść na dół do bazy, aby rozkoszować się dobrym jedzeniem.
16 lipiec - obóz 3
Po pierwszej nocy na tej wysokości czułem się wyjątkowo dobrze. Nie znaczy to, że spałem znakomicie - ja w ogóle słabo sypiam, ale za to nie bolała mnie głowa, trochę tylko dokuczał kaszel. Razem z Darkiem i Jurą wyszliśmy nawet trochę do góry, aby zobaczyć platformy na kolejne namioty, ponieważ pod naszą skałą nie było już miejsca. Pogoda była fantastyczna - prawie bez wiatru. Widać, że w tym roku jest bardzo mało śniegu, co dobrze prognozuje warunki wokół butelki, ale z drugiej strony ciężko się idzie po skalnych płytach miedzy obozami - szczególnie w rakach. Po zejściu do namiotów powitaliśmy Kingę, która jako pierwszaka doszła do C3 z grupy, która spała w C2. Po dojściu reszty rozbito dwa namioty powyżej naszego namiotu, w miejscu "prawdziwego" C3.
15 lipiec - założenie obozu 3 (C3)
Po wczorajszym wietrznym dniu nie byliśmy pewni prognozy na dzień dzisiejszy. Rano, po wychyleniu głowy z namiotu, szybko zdecydowaliśmy się z Jurą na wyjście. Wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwe wyjście, bo plecaki mieliśmy wypełnione po brzegi jedzeniem, namiotem, śpiworami - po prostu nie mogliśmy liczyć na porterów wysokościowych.
Jurę wyprawiłem pierwszego i dopiero później zacząłem gotować sobie śniadanie. Wiedziałem, że Jura jest jak czołg - może nie za szybki, ale wyjątkowo wytrzymały i niezniszczalny. Wyszedłem dwie godziny po Jurze i miałem nadzieję, że w tym samym czasie obaj się spotkamy w okolicach C3 - to szczególnie ważne, aby nie czekać na siebie, bo wtedy się marznie. Na szczęście udało mi się Jurę dogonić przed C3. Wyszedłem nawet ponad nasze miejsce, ale ze względu na późną porę zaczęliśmy "rzeźbić" platformę na obecnym miejscu. Po chwili doszli Darek i Tamara i wspólnie po dwóch godzinach przygotowaliśmy platformę. Jako że wiało mocno, mieliśmy niemałą satysfakcje, że możemy schować się do przytulnego namiociku, gdzie od gotowania zrobiło się bardzo przyjemnie.
14 lipiec - wyjście do C2
Dzisiaj, mimo niezbyt przychylnej pogodny, cześć naszej grupy tj. Tamara, Jura, Darek i ja wyszła do C2 - chcieliśmy po prostu "wyprzedzić"
okno pogodowe i być tam, gdzie trzeba - czyli w okolicach C3, kiedy pogoda będzie najlepsza. Szło się nam dobrze, ale powyżej obozu 1 dokuczały małe lawinki typu pyłowego. Musieliśmy się bardzo koncentrować, ponieważ rozmiękły już śnieg powodował, że bardzo łatwo można się było poślizgnąć. W dobrej formie dotarliśmy wszyscy do obozu drugiego.












